Przetłumacz stronę
Sponsor klubu
Kup bilet
CenterNet Mobile SE
Zawodnicy
Reklama
Aktualnie online
· Gości online: 4
· Użytkowników online: 0
· Łącznie użytkowników: 4,702
· Najnowszy użytkownik: mcdaffy
· Użytkowników online: 0
· Łącznie użytkowników: 4,702
· Najnowszy użytkownik: mcdaffy
Drabik niczym feniks?
W ostatnich dwóch spotkaniach częstochowskiej drużyny Sławomir Drabik nie był co prawda liderem Włókniarza, jednak przez wielu zagorzałych kibiców uważany jest za bohatera tych pojedynków. Nie trudno się z tym nie zgodzić, gdyż jego 9 punktów i dwa bonusy przeciwko Falubazowi Zielona Góra praktycznie przesądziły o zwycięstwie "Lwów". Dodatkowo, chyba śmiało można już otwarcie napisać, że Drabik wydostał się z "dołka" i odradza się niczym feniks z popiołu. A jeszcze tak niedawno w przypadku "Slammera" wcale tak "kolorowo" nie było. Jego pozycja w częstochowskim składzie coraz bardziej stawała się zagrożona. Słabiutkie występy przeciwko Stali Gorzów i Unii Leszno wielu uświęcały tylko w przekonaniu, że Drabik powinien w końcu powiedzieć pas. Tymczasem, na przekór temu wszystkiemu, pupil częstochowskich fanów wygrzebał się ze sporego "dołka". O ile jego siedmiopunktową zdobycz w pojedynku z outsiderem rozgrywek, Atlasem Wrocław, przyjęto z dużym zadowoleniem, to rezultatowi przeciwko silnemu zespołowi z Zielonej Góry towarzyszyła euforia i szał radości. Drabik na torze prezentował się znakomicie, słabsze starty nadrabiał walką na dystansie i dzięki temu przypomniał lata swojej największej świetności. Co natomiast sam zainteresowany miał do powiedzenia po tym spotkaniu? Jak zwykle mamy do czynienia z niezwykle krótkim i skromnym podsumowaniem. - No nie wiem. Porażki co prawda nie było, ale lekki niedosyt odczuwam. Może tak, było prawie dobrze. Dlaczego? Bo ten ostatni wyścig zawaliłem, a tak poza tym biegiem to w miarę może być - powiedział Sławomir Drabik.
O tym, że Drabik to doskonały żużlowiec, nikogo przekonywać nie trzeba, jednak każdemu jego gorszemu występowi towarzyszyły spekulacje na temat sportowej emerytury. Weteran żużlowych torów nie całkowicie zasłaniał się problemami sprzętowymi, ale nie ukrywał, że od dawna jest to jego zmora. Czy zatem odpowiedni sprzęt jest powodem metamorfozy Sławka? - Być może. Zmieniłem firmę. Przerzuciłem się na GM'y, bo Jawy bardziej ciągnęły mnie do tyłu niż do przodu. Efekty od razu widać. Mam nadzieję, że teraz będzie już „ok” - skomentował "Slammer". Warto przy okazji dodać, iż silniki, na których startował Drabik podczas spotkania z Falubazem należą do innego wychowanka Włókniarza, a mianowicie Przemysława Dądeli.
Dzięki m.in. dobrej dyspozycji Drabika i powrocie do składu mistrza świata Nickiego Pedersena, częstochowianie raczej z optymizmem podchodzą do fazy Play-Off, która zbliża się wielkimi krokami. Zawodnicy, działacze oraz trener na każdym kroku podkreślają jednak, że przeprawa z Unią Leszno do łatwych należeć nie będzie i trzeba być mocno skoncentrowanym, aby osiągnąć dobry rezultat. Nie inaczej jest w przypadku Sławka. Uważa on, że nie należy już sugerować się zwycięskim meczem Włókniarza w Lesznie, które miało miejsce 26 lipca. - To już jest historia, nie ma co do tamtego meczu powracać. Teraz wszystko zaczyna się praktycznie od nowa. Każda drużyna ma swoje cele i łatwo na pewno nie będzie. Oczywiście będziemy walczyć do samego końca i damy z siebie wszystko - zapewnił Drabik. Miejmy nadzieję, że dobre wyniki notowane przez Sławka w ostatnim czasie będą miały swoją kontynuację w fazie Play-Off, a wtedy na pewno będziemy mieć jeszcze więcej powodów do radości.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.
Brak ocen. Może czas dodać swoją?




























